Dziennikarskiej Spółdzielni Pracy "Głos Szczeciński"w dniu 22.XII.1999r.
Porządek obrad: Załącznik nr 1Lista obecności: Załącznik nr 2
Obrady Rady skoncentrowały się na jednym tylko temacie. A mianowicie - omówieniu i przeanalizowaniu wniosku redaktora naczelnego Roberta Cieślaka z dnia 9.XII.1999r. dotyczącego zatwierdzenia zmiany struktury organizacyjnej. Przy tym omówiono również - co wiązało się z wnioskiem redaktora naczelnego - informację prezesa zarządu spółdzielni Jana Zarzyckiego (pismo z dnia 23.XII.1999r.) dotyczącą podjęcia przez niego decyzji przejęcia od agencji reklamowych dodatków wydawanyh przez Głos Szczeciński i postanowienie wydawania dodatków siłami gazety.
Pierwsza cześć dyskusji skoncentrowała się na problemie dodatków. Marek Rudnicki zwrócił uwagę, że w roku bieżącym dodatki przyniosły na czysto, bez najmniejszego zaangażowania się finansowego Głosu w przedsięwzięcie ponad 147 tys. zł. Przypomniał też, że zarząd obiecuje wprawdzie zwielokrotnienie zysków poprzez przejęcie dodatków, ale przedstawiona symulacja może budzić wątpliwości. Z kilku przyczyn. W tym z tej, że przedstawione przez zarząd już wcześniej wielokrotne symulacje dochodów okazywały się nieprawdziwe. - Jaka jest wobec tego szansa i jaka pewność, że tym razem obliczenia zarządu sprawdzą się - pytał. - Na jednym z posiedzeń Rady kolega Dziedzic podsumował stwierdzenia zarządu, tłumaczącego słaby zysk wzrostem kosztów, słowami: Bójcie się Boga, to nie jest tłumaczenie. Nie jest też wiarygodnym tłumaczeniem obecne zapewnienie zarządu, że tym razem uda się i zysk napewno zostanie osiągnięty. Prócz słów i wyliczeń na papierze, nie mamy nic.Wywołany do "tablicy" Jarosław Dziedzic skomentował swoje przemyślenia wnioskiem: - Można zrobić zespół dodatków bez zmian organizacyjnych, proponowanych przez naczelnego.Bogdan Łuszczyński: -Istnieje obowiązująca dziś struktura, której naczelny nie przestrzega. Dlaczego wobec tego Rada nie reaguje ? Jakie konsekwencje przewiduje Rada na takie postępowanie naczelnego ? Jak mamy być poważni, skoro nie potrafimy strzec obowiązującego w spółdzielni prawa i jak mamy być dobrze postrzegani przez członków spółdzielni, skoro nie potrafimy od powołanych organów wyegzekwować obowiązujacego w spóldzielni prawa ?Krzysztof Czerwonka stwierdził enigmatycznie: - Jeżeli przez rok nie reagowaliśmy ...Marek Rudnicki postawił wniosek formalny, by postawić "grubą kreskę" wobec zaszłych w przeszłości działań zarządu spółdzielni i kierownictwa redakcji, i od obecnego zebrania Rady konsekwentnie egzekwować obowiązujące w spółdzielni prawa. W wyniku gorącej dyskusji i tłumaczenia pozostałych członków Rady, że "gruba kreska" może wywołać negatywne konsekwencje, wniosek wycofał.